Welcome to

Cosplay Guardian

Home / Cosplay / Debiut i trema – o początkach słów kilka

Debiut i trema – o początkach słów kilka

Witam wszystkich w moim pierwszym wpisie na blogu.
W różnych fandomach udzielam się jako ‚Kouji’ natomiast w cosplayu występuję pod nazwą Cosplay Guardian. No ale ogólnie nie o tym chciałem wstawić pierwszą notkę.

Miałem okazję ostatnio uczestniczyć w Festiwalu Gier i Fantastyki Copernicon 2015 i był to mój drugi udział w tej imprezie. Poniekąd moja historia zatoczyła koło. Rok temu wziąłem udział w moim praktycznie pierwszym konkursie Cosplay właśnie podczas Coperniconu i w tym roku również nie mogło mnie tam zabraknąć. Nie uwierzycie jak wiele może się pozmieniać przez rok. Nie mówię tu o warunkach konwentowych czy czymś w tym stylu ale o samej atmosferze. Może trochę przez sentyment, ale byłem pozytywnie zaskoczony całym wydarzeniem i ludźmi. No i w końcu przechodzę do sedna sprawy.
Otóż własnie, konkurs cosplay. Gdy pierwszy raz startowałem w konkursie nie zwróciłem na to uwagi ale…. podczas każdego konkursu pojawia się kilkoro debiutantów. I tak było podczas tegorocznego Coperniconu. Byłem bardzo mile zaskoczony tym, że osoby które nigdy wcześniej nie odważyły się wybrać na konkurs Cosplay zebrały się w sobie i wystartowały. W dodatku mieli oni świetnie przygotowane stroje i rekwizyty które świadczyły o pracy włożonej w ów cosplay. Jedyne czego brakowało debiutantom to… pewność siebie.

Pewność siebie jest ważna w życiu każdego – oczywiście nie mylmy tego z jakimś samouwielbieniem czy czymś skrajnie patologicznym – ale odrobina pewności nigdy nikogo nie zabiła. Stojąc na backstage podczas konkursu jak i wcześniej podczas prób, miałem okazję porozmawiać z paroma osobami. Konkursy są bardzo stresujące – nie tylko dla początkujących uczestników ale dla każdego cosplayera. Jest wiele rzeczy które mogą się nie udać z powodu jakichś drobnych błędów technicznych – a to klej puści, a to coś się naderwało, a to pianka odchodzi, a to rzepy puściły – ot takie pasmo nieszczęść. Lecz nie tego obawiali się początkujący cosplayerzy. Najczęstszą obawą było „a jak się pomylę na scenie?”. Występ jest ważny dla widowni jak i dla jury ponieważ na podstawie tych paru chwil wyrabiają sobie zdanie o uczestniku konkursu, ale najczęściej tylko sam cosplayer wie czy się nie pomylił. Każdemu zdarzają się wpadki i jak mówi stare krasnoludzkie przysłowie „Yazârnu inbarathârag taslinîn aktuthurkhu mukhûf” (Nawet kozy spadają z klifów). Nie jest to jednak powód do paniki. W takich chwilach ratuje nas pewność siebie – pozwala nam to zachować twarz gdy nie możemy zachować już niczego innego. Mając świadomość, że gdzieś źle stanęliśmy czy wzięliśmy podczas scenki nie ten rekwizyt co trzeba, nie możemy nagle przerwać wszystkiego i poprosić o „drugą szansę” ani także stanąć i, o zgrozo, zakończyć występ. Obowiązkiem osoby występującej na scenie jest dostarczenie przyjemnego przedstawienia publice – śpiewano nawet kiedyś, że „Show must go on!”. Tak jak już wspomniałem wcześniej – najczęściej tylko sam cosplayer wie, że coś w trakcie występu poszło nie tak, dlatego nie można tego dać po sobie poznać. Wiem, że łato się mówi i gdy przyjdzie co do czego mamy tendencje do panikowania lecz naszym wręcz obowiązkiem jest dokończenie tego co zaczęliśmy. Tylko sami cosplayerzy wiedzą co zepsuli w danej scence, a przeciętny Kowalski z widowni pomyśli, że tak miało być i koniec. Co najwyżej ktoś nieprzeciętny pomyśli sobie „wtf on/ona robi?” no ale zazwyczaj w całym cosplayowym zgiełku nikt nie dostrzega drobnych niedociągnięć.

Błędy na scenie mogą się zdarzać, sprzęt może przestać działać, broń zacznie wypadać z rąk – jest masa rzeczy które mogą pójść nie tak. Lecz nie jest to powód do paniki. Ludzie przychodzą na konkursy cosplay po to by się dobrze bawić i by móc zobaczyć swoje ulubione postaci, a nie po to by krytykować i analizować wszystkie wystepy sekunda po sekundzie. Każdy występ jest nowym doświadczeniem, każde potknięcie stopniem do sukcesu. Dzięki temu możemy dalej doskonalić swój warsztat artystyczny i w przyszłości dostarczać jeszcze lepsze wrażenia widowni. Trema będzie bez względu na to czy jest się początkującym, czy ma się już kilka wystepów za pasem. To nie tak, że „starzy wyjadacze” nie czują tremy – wręcz odwrotnie – ale tremę starają się okiełznać pewnością siebie. Pewnością, że wyjdą na scenę i sprawią, że publiczność zawiwatuje nawet jeśli pojawią się drobne niedociągnięcia. Także moi drodzy zapamiętajcie – czasem coś może się nie udać i nikt nie będzie miał o to do was pretensji dlatego też nie miejcie pretensji do samych siebie jeśli wam coś nie wyjdzie. Bo przecież chodzi o to by wszyscy się dobrze bawili.

Bo każdy potrzebuje huga

To get the latest update of me and my works

>> <<