„Jak to z tym Toruniem jest?” czyli Copernicon 2016

„Jak to z tym Toruniem jest?” czyli Copernicon 2016

Witam wszystkich serdecznie.

Naście dni temu miałem okazję znów wybrać się na konwent Copernicon. Darzę Copernicony specjalnym sentymentem ponieważ to właśnie podczas tej imprezy w roku 2014 postanowiłem powrócić do cosplayu w formie bardziej „competetive play”. I poniekąd udało mi się. Ale nie o tym chciałem pisać.

W tym roku Copernicon od strony cosplay zabłysnął perełką której nie widziałem wcześniej na innych konwentach – a mianowicie chodzi mi o „Wielki Bal Cosplay” który odbył się pierwszego dnia konwentu. Na balu zjawiło się gro ludzi, i pomimo, że miałem wgląd w listę uczestników to i tak frekwencja mnie zaskoczyła. Nie rozpoznawałem nikogo ponieważ większość osób miała debiutanckie stroje a nie w sposób jest śledzić wszystkie postępy na FanPage’ach innych cosplayerów. I w sumie to było dużym plusem – na jeden wieczór nie byliśmy cosplayerami tylko uczestnikami balu. W pięknych kreacjach balowych, sukniach, mundurach i innym odzieniu wszyscy na chwilę zapomnieli, że są na konwencie w Toruniu. Bal zaliczę do udanych pomimo braku osoby towarzyszącej. Lecz cały wieczór spędziłem w towarzystwie wspaniałych The Puddins’ Cosplay, Poison Ivy oraz Harry’ego Potter’a.

Bal w doborowym towarzystwie

Drugiego dnia miałem swój panel. Pech chciał, że i panel i próba cosplay zaczynały się od 10 ale jakoś dałem radę. Problemem było to, że panel prowadziłem jako Thorin Dębowa Tarcza, a na konkurs szedłem w stroju Bestii. Wyszło? wyszło. Można? Można. Dałem radę i fajne. Ale wracając do panelu. Jak na prawdziwego krasnoluda przystało mój panel dotyczył właśnie tych
klimatów. Kto pamięta panel z 2015 „Khuzdul dla każdego” ten powinien wiedzieć czego można się spodziewać. I chyba nikt się nie zawiódł panelem „Krasnoludzkie Pieśni Biesiadne”. Podczas zajęć wszyscy brali czynny udział w tworzeniu pieśni, w śpiewaniu (pozdrawiam zwłaszcza AlkoKrasnoludy i koleżankę od „Kilof z napisem LOVE”) oraz w tworzeniu akompaniamentu (dziękuję Ci bardzie nie-elfie). Po panelu biegiem do hotelu by przebrać się z szat Ereboru w bardziej bajkowy strój. I tym sposobem przed 12 trafiłem na próbę cosplay. Po rundzie jury oraz przećwiczeniu swojego występu udałem się na spacer po mieście. Wiele czasu nie było, ponieważ o 14 z Collegium Maius wyruszała Parada Cosplay.

Około godziny 14 na miejscu rozpoczęcia parady zebrało się sporo ludzi – cosplayerów, fotografów, uczestników konwentu oraz zwykłych przechodniów. Przez około 30 minut
spacerowaliśmy ulicami Starego Miasta by zakończyć wszystko wspólną sesją fotograficzną na Placu Św. Katarzyny.

Późniejsza wizyta w foto studio prowadzonym w tym roku przez WORLD by HOKA była strzałem w dziesiątkę. Atmosfera przyjemna i „swojska” choć kolejka w wąskim korytarzu w podziemiach MDKu nie zachęcała do czekania na swoją kolej – mam nadzieję, że wszyscy co chcieli, załapali się.

I tym sposobem od 15:30 do 18 miałem „czas wolny” który tak na prawdę dla cosplayera czasem wolnym nie jest. Oczywiście mogłem się zaszyć w jakiejś małej salce w jednym z budynków i słuchać prelekcji która może mnie nie interesować tylko po to by ograniczyć social do minimum, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Na ulicach Torunia spotkałem wielu znajomych – ekipę z „Brat Klont”, SeTsi, Dat Guy Empire, ZF Korba – a także kilka osób które widziałem na innych eventach a nigdy okazji by porozmawiać nie było (Arshania, Marruda). Ubolewam ponieważ nie widziałem się w tym roku z Gates Games, no ale tak bywa. Copernicon był tak rozsianym eventem, że nie w sposób było zobaczenie wszystkiego i wszystkich.

Konkurs odbył się prawie bez obsuwy czasowej. Lekki poślizg 5-10 minut to nie poślizg przy takim evencie. O atmosferę zadbała prowadząca wydarzenie – Shitty Cosplayz – i jak co roku było bardzo swojsko. Zaplecze w Dworze Artusa podczas konkursu cosplay było wspaniałe. Duża sala pozwoliła ludziom czekającym w kolejce na swobodę ruchu. Po wszystkim zaś widownia opuściła salę a cosplayerzy zostali trochę dłużej by móc po świętować urodziny Shitty Cosplayz.

Ostatni dzień spędziłem w CSW wydając ciężko zarobione pieniądze na rzeczy mi średnio potrzebne ( ‚kup sobie kolejny zestaw kostek’ mówili, ‚będą Ci potrzebne’ mówili) i na socialu ze znajomymi.

Podsumowując event – pod względem paneli / wykładów / warsztatów nie mogę wiele powiedzieć bo w sumie byłem tylko na swoim panelu. Inne atrakcje (Bal, Parada, Konkurs) zaś zaliczone i czekam na powtórkę za rok. Całościowo uważam, że konwent udał się i więcej osób wróciło do domów zadowolonych niż tych niezadowolonych z imprezy. Jedyną bolączką dla mnie było to
rozbicie wszystkiego w przestrzeni. Wydział Mat.Inf. na którym miałem swój panel był oddalony dość sporo od pozostałych budynków. Nie sprawdzałem wcześniej mapki więc dopiero po imprezie dowiedziałem się, że w Collegium Minus też się coś działo, a o tym, że I LO nie było tylko sleepem dowiedziałem się ostatniego dnia przez przypadek tam idąc. Cóż, trudno. Moja wina, że nie przestudiowałem całego programu przed konwentem i dlatego o niektórych budynkach nie wiedziałem… ale nie zmienia to faktu, że wolę bardziej kompaktowe pod względem powierzchni imprezy. Na pewno wrócę za rok, i na pewno pojawię się na scenie z kolejnym nowym strojem. Ciekawe tylko co to będzie?

Poprzedni

Debiut i trema – o początkach słów kilka

Dodaj komentarz

avatar